Poradnik wakacyjnego Janusza

Dlaczego Janusz, nie jeździ na wakacje w sezonie?

Tłumy, upał, drogo i brudno, czyli dlaczego Janusz, nie jeździ na wakacje w sezonie?

To, że Janusz na wakacje w sezonie nie jeździ to już chyba wszyscy wiedzą, bo trąbi o tym wszem i wobec. Ale właściwie dlaczego? Jakie w rzeczywistości są wakacje w sezonie i dlaczego Janusz i Grażyna tak strasznie starają się ich uniknąć?

Po pierwsze drogo!

Janusz nie byłby sobą, gdyby jednym z jego podstawowych wyznaczników przy wyborze wczasów nie była cena. A „drogo” to cecha charakterystyczna wyjazdów w sezonie. Dlaczego tak jest? Przede wszystkim dlatego, że lipiec i sierpień upodobały sobie rodziny z dziećmi, a to ogromna część naszego społeczeństwa. Omijając gadki związane z równowagą między popytem a podażą itp., można powiedzieć najprościej – wiadomo, że biura windują ceny wycieczek w sezonie, skoro wiedzą, że mnóstwo osób chce wyjechać właśnie w tym okresie, a chętnych jest więcej niż ofert. Poza tym to chyba też stereotyp utrwalony od lat, przecież wiadomo, że wakacje = lato, lato = lipiec i sierpień. Żeby tego było mało, ceny są windowane nie tylko przez biura podróży, ale również przez lokalsów. Dlatego jadąc na wakacje w sezonie musicie być przygotowani na to, że za pamiątki czy jedzenie na mieście zapłacicie w wielu miejscach drożej, niż Janusz jadąc poza nim.

W związku z powyższym, zdarza się, że wakacje w sezonie są dwa lub nawet trzy razy droższe niż ta sama oferta w maju czy październiku. Janusz musi się pochwalić, że jest w stanie wyjechać poza sezonem trzy razy do roku, za kwotę, którą inni ludzie wydają na jeden wyjazd w lipcu lub sierpniu.

Wróćmy jednak do wspomnianych rodzin z dziećmi, czy są skazane na przepłacanie? To już kwestia samych dzieci i podejścia ich rodziców. Zdaniem Janusza, nic takiego się nie stanie, jeśli Brajan – piątkowy uczeń drugiej klasy, opuści w maju tydzień szkoły. Ale to tylko skromne zdanie Janusza, a przecież każdy rodzic wychowuje dzieci po swojemu.

Po drugie tłumy!

Wakacje w sezonie i tłumy turystów obecne dosłownie wszędzie idą ze sobą w parze. Bo jak ma nie być tłumów, skoro najwięcej ludzi jeździ na wakacje w sezonie? I kółko się zamyka.

Niby dużo ludzi to wesoło, ale na dłużą metę to może być uciążliwe, uwierzcie. W hotelu – kolejka do windy, nie chce Ci się stać, to mykaj na czwarte piętro schodami. W hotelowej restauracji – stoisz w kolejce po szamkę, już podchodzisz do bemara, a tu ta przysadzista Niemka zgarnia na talerz ostatnie 3 kotlety. No i ten wyścig o 7 rano na basen, żeby zająć leżaki. Na mieście – to samo! Chcesz iść do knajpy, stoisz w kolejce, chcesz kupić loda – stoisz w kolejce, chcesz skorzystać z toalety – stoisz w kolejce. Janusz nie lubi spędzać wakacji w kolejce, więc dla niego wybór jest prosty.

Po trzecie upał!

Na wakacje za granicę wyjeżdża się głównie po to, żeby było ciepło – to fakt niezaprzeczalny. Przecież jakby Januszowi nie zależało na pogodzie, albo lubiłby ruletkę, to jeździłby nad Bałtyk… Tylko jeszcze kwestia tego jak bardzo musi być ciepło? Janusz i Grażyna bardzo lubią ciepełko, jednak nie znoszą upałów. W większości zagranicznych kierunków wakacyjnych, jak chociażby Grecja, w okresie lipca i sierpnia jest potwornie gorąco, temperatura w słońcu dochodzi do 40’C. Bardzo fajnie, pod warunkiem, że nie wynurzamy tyłka z basenu czy morza. A co jeśli chcielibyśmy coś pozwiedzać? Poszwędać się po mieście, albo dojechać gdzieś nieklimatyzowanym autobusem? Pot się leje po du… po wszystkim! Zresztą nawet gdy mamy plan leniuchować cały wyjazd, to wchodzenie do wody co 15 minut, „bo już nie mogę wytrzymać”, to też średnia przyjemność.

A jak to jest poza sezonem? Ciepło! Optymalnie ciepło! A zatem na pewno powygrzewamy się na leżaczku i wrócimy z takiego wyjazdu opaleni, ale też bez problemu będziemy mogli wybrać się na jakąś wycieczkę lokalną, bez obaw o to, że padniemy z gorąca.

Po czwarte brudno!

Wybierając się na wakacje marzą nam się rajskie widoczki, piękne plaże ze złotym piaskiem, strzeliste palmy i krystaliczna woda w morzu. Jednak jadąc na wakacje w sezonie musimy liczyć się też z bonusami – butelkami po piwie, papierkami po lodach, plastikowymi kubkami czy porozrzucanymi petami. Tym wszystkim przyozdobiona może być nasza rajska plaża. I nie tylko plaża, bo całe miasto również. Dlaczego? Po pierwsze dlatego, że znaczna część turystów to po prostu flejtuchy. Po drugie dlatego, że odpowiedzialni za czystość lokalsi, po prostu nie są w stanie nadążyć ze sprzątaniem przy takim natłoku turystów. Janusz może jakimś wybitnym czyścioszkiem nie jest, ale wszechobecnego syfu znieść nie jest w stanie. A co dopiero Grażyna – estetka? Jak ma robić fotki na insta na plaży pełnej śmieci? To wszystko kolejny argument za tym, że na wakacje w sezonie Janusz i Grażyna nie jeżdżą!

A jak to jest z Wami?

Zgadzacie się z Januszem i jeździcie na wczasy omijając okres wakacyjny, czy raczej macie inne doświadczenia i stawiacie na wakacje w sezonie? Jeśli tak to czemu? Koniecznie dajcie znać w komentarzach!

Natomiast wyszukane specjalnie dla Was najlepsze oferty wakacji znajdziecie w: Janusz poleca.

Oczywiście zapraszamy też na naszego facebooka, aby być na bieżąco z naszymi postami.

 

 

 

Dlaczego Janusz, nie jeździ na wakacje w sezonie?
Ocena: 5 z: 1

2 Comments

  1. W sumie na takich wakacjach all inclusive to nigdy nie byłam, ale chyba za lipiec i sierpień bym podziękowała. Chociaż trzeba przyznać, że czasem urlop jest nam narzucany z góry i nie ma możliwości wyboru innego terminu niż wakacyjny. Jednak faktem jest, że jest wtedy drożej i brudniej. We Włoszech plaże przygotowywane są na sezon tuż przed majówką, a sprzątane dopiero wrzesień-październik, to co dzieje się tam w wakacje to nawet nie chcę sobie wyobrażać 😀

    Reply

Dodaj komentarz