Nie tylko all inclusive, Poradnik wakacyjnego Janusza

Lwów jest polski! Czy aby na pewno?

Lwów jest piękny. Lwów jest tani. Lwów jest modny. Lwów jest polski.

To chyba najczęściej powtarzane słowa na temat Lwowa. Jednak czy są prawdziwe?

Jak powszechnie wiadomo, Janusz i Grażyna w sezonie na zagraniczne wakacje nie jeżdżą z prostej przyczyny – bo za drogo. Jednak w te wakacje Grażyna strasznie męczyła Janusza, żeby wyjechać gdzieś choćby na weekend w lipcu czy sierpniu. Janusz, urodzony patriota, wpadł na pomysł, że można by było odwiedzić ziemie przodków, bo przecież słyszał niejednokrotnie, że Lwów jest polski. Pogrzebali w Internetach, naczytali się jak w tym Lwowie pięknie i tanio, zapadła decyzja, jadą!

Jaką wybrać drogę?

Jeśli wybieracie się do Lwowa, Janusz poleca podążyć jego śladem i wybrać drogę najszybszą i najbardziej opłacalną finansowo – śmigamy sobie samochodem do przejścia granicznego w Medyce (nie stajemy w ogromnej kolejce samochodów, tylko omijamy ją lewym pasem), tam zostawiamy auto na parkingu płatnym 6zł/doba (zawsze znajdzie się miejsce, parkingów jest sporo pod samą granicą po lewej stronie), przechodzimy granicę z buta (przejście piesze za Biedronką, nie udajemy się do przejścia samochodowego). Jesteśmy na Ukrainie. Tu mamy dwa wyjścia, albo udajemy się do najbliższego kiosku, kupujemy starter do telefonu i dzwonimy po taryfę, albo dajemy się złapać miłemu panu, który proponuje nam podwózkę za 100 zł. Janusz poleca tą drugą opcję, co więcej, dysponuje nawet numerem telefonu do takiego pana, w razie potrzeby piszcie, poda, bo dostał przyzwolenie 😉 Możecie jeszcze jechać marszrutką (takim małym busikiem), ale 3 godziny jazdy na stojąco w ścisku, za niewiele niższą cenę, to nie na Janusza nerwy.

Pan Andrzej

Janusz, wszędzie węszy naciągaczy, więc dlaczego stwierdził warto jechać z panem, który proponuje nam podwózkę?

Po pierwsze dlatego, żeby dać temu panu zarobić. Jadąc w cztery osoby, godzinna podróż spod granicy do Lwowa wychodzi Was po 25 ziko od głowy. Dużo? Dla tego pana to kupa forsy. Na Ukrainie jest bieda. Straszna bieda, uwierzcie. Pan Andrzej mieszka kilka kilometrów od granicy, płynnie mówi po polsku, bo miał matkę Polkę, jedną lub dwoma podwózkami, które mu się trafią zarabia na rodzinę.

Po drugie dlatego, że dzięki tej przejażdżce poznacie nieco klimat prawdziwej Ukrainy. I cofniecie się do pięknych lat dziewięćdziesiątych. Już w drodze do samochodu Pan Andrzej uprzedził Janusza „tylko ja nie mam klimy…”. Nie szkodzi. Nie szkodzi też, że bagażnik otwiera się tylko od środka, a tylne szyby nie otwierają się wcale. Jeździliście kiedyś do babci na wieś starym polonezem dziadka? To podobny klimat. Gimby nie znajo… 😉 Pogawędka z panem Andrzejem – bezcenna. Trochę o tym co mijamy wokół, trochę o polityce i obecnej sytuacji Ukrainy, trochę o tym czy Lwów jest polski, trochę o życiu w tym kraju. Usłyszycie też pewnie parę soczystych wiązanek pod adresem Vladimira Vladimirowicza… Szukającym wygód Janusz poleca lot samolotem, będzie wygodniej i nie zawieje Was od otwartych przednich szyb.

Po trzecie dlatego, że u Pana Andrzeja można pić piwko w samochodzie, i jeszcze podwiezie Was na stację jak Wam zabraknie po drodze. Podpowie też parę rzeczy organizacyjnych, gdzie robić zakupy, co zobaczyć itd., macie żywe źródło wszelkiej potrzebnej Wam w tym momencie wiedzy.

Lwów jest piękny.

Bez wątpienia. Urzekająca architektura, niepowtarzalny klimat przedwojennych kamienic. Często pięknie na zewnątrz, gorzej w środku. Wspaniała fasada budynku, a po wejściu w bramę ukazuje się obraz podwórka z warszawskiej Pragi. Podobnie, gdy oddalicie się od centrum. Pan Andrzej przewiózł Janusza po innych częściach Lwowa – blokowiskach, jakie można było spotkać u nas 20 lat temu. Widok, może nie do końca zachwycający, ale na pewno wart zobaczenia, którego nie da się zapomnieć.

O tym co zobaczyć we Lwowie napisano w Internetach już bardzo wiele, a Janusz nie lubi się powtarzać, dlatego poleca zerknąć na: Kawiarniany.pl lub Biegun Wschodni.

Lwów jest polski.

Janusz nie ma zamiaru robić Wam historycznych czy politycznych wywodów. Ale polskie akcenty w mieście zauważycie w wielu miejscach, mimo tego, że przez wiele lat próbowano je całkowicie zniszczyć. Nie da się nie zauważyć choćby pięknego napisu „Galicyjska kasa oszczędności” na szczycie bogato zdobionej kamienicy w samym centrum miasta. Z kolei klimat przedwojennego polskiego Lwowa poczujecie w Kasynie Szlacheckim, wrażenie niesamowite, nawet dla Janusza. Wszędzie też dogadacie się po polsku.

Nie ma jak Lwów…?

Będąc we Lwowie i przypominając sobie tekst tak dobrze znanej Polakom piosenki „Tylko we Lwowie” nachodzi nas refleksja. „Bo gdzie jeszcze ludziom tak dobrze jak tu? Tylko we Lwowie!”. No nie bardzo. Zestawiając to z tym co widać na lwowskich blokowiskach, ze słowami Pana Andrzeja, z dwoma milionami Ukraińców w Polsce, z zabiedzonymi babuleńkami handlującymi na ulicach Lwowa plonami ze swoich ogródków. To nie kwestia tego czy Lwów jest polski czy tylko był polski, to bardziej kwestia tego czy powinien być polski, czy Lwowianom żyłoby się lepiej? Jak wiele się zmieniło od czasu gdy w mieście ochoczo śpiewano tę piosenkę? Janusz po wizycie na Ukrainie bardzo docenił życie w Polsce, na które przecież ciągle narzeka.

Lwów jest tani.

Nooo i tu zaczynamy historię o tym, jak Internety mogą wprowadzić nas w błąd. Janusz i Grażyna przed wyjazdem poczytali wszelkiej maści blogi podróżnicze, pogadali też ze znajomymi, którzy odwiedzili miasto. Wszyscy twierdzili to samo. Taniooocha! Bierzesz stówę na weekend i żyjesz jak pan!

Jasne, zgadza się, jeśli tylko pijesz i palisz. I to nie pijesz na mieście, tylko kupujesz alko w sklepie. W restauracjach i kawiarniach owszem, było sporo taniej jeszcze rok temu. Jednak ceny we Lwowie w ostatnim czasie znacznie wzrosły, obecnie są porównywalne do cen polskich i na to powinniście się przygotować. Faktycznie tańsze niż w Polsce są ceny wejść do wszelakich atrakcji. Tak czy siak, sprawdzając ceny przed wyjazdem gdziekolwiek, nie popełnijcie błędu Janusza, i sprawdźcie ich aktualność. A jeśli wybieracie się do Lwowa, to jedźcie czym prędzej, zanim jeszcze bardziej podrożeje!

Lwów jest modny.

I to bardzo. Spotkacie tu mnóstwo turystów, przede wszystkim z Polski. Dlaczego jest taki popularny? Wracamy do punktu wyjścia, bo jest piękny, polski i tani. To ostatnie jak już wiecie nie do końca, co może wróżyć bliski koniec masowych wyjazdów turystów z Polski do Lwowa, ale to tylko twierdzenie Janusza. Warto też zaznaczyć, że we Lwowie znajdziecie mnóstwo modnych knajp i dobrych restauracji. Ale jak już wiecie, Janusz nie lubi się powtarzać, więc po prostu zerknijcie na blog Road Trip Bus lub marcelinahojda.pl, a na pewno znajdziecie coś dla siebie, czy to na obiad czy na piwko czy na kawkę.

Zdaniem Janusza zdecydowanie warto do Lwowa pojechać, jednak pamiętając o dwóch rzeczach. Żeby niczego sobie nie żałować lepiej solidnie nabić portfel kabzą. I na pewno nie na weekend. Lwów ma do zaoferowania mnóstwo atrakcji, więc jeśli wybierzecie się na krótko, na pewno pozostanie niedosyt.

Podsumowując.

Lwów jest piękny. Zdecydowanie.

Lwów jest tani. No nie za bardzo.

Lwów jest modny. Bo jest piękny i do niedawna był tani.

Lwów jest polski. Niestety nie jest, i to bardziej niestety dla jego mieszkańców.

A Wy co sądzicie o wycieczce do Lwowa? Koniecznie dajcie znać w komentarzu, Janusz chętnie przeczyta Wasze opinie na ten temat.

Zachęcamy także do dołączenia do naszego fanpage’a na facebooku, aby być na bieżąco z naszymi postami.

Zapraszamy również do zakładki Janusz poleca, gdzie Janusz prezentuje wyszukane przez siebie wakacyjne hiciory.

Lwów jest polski! Czy aby na pewno?
Ocena: 5 z: 7

14 Comments

Dodaj komentarz