Poradnik wakacyjnego Janusza

Last czy first minute? Oto jest pytanie!

Kupować wakacje rok wcześniej czy dzień przed wylotem?

Jak lepiej? Dla kogo? Jak taniej? Kiedy szukać?

Last czy first minute – oto jest pytanie!

Co to w ogóle jest last minute?

Hasło last minute jest bardzo chwytliwe i często w biurach podróży Janusz znajduje mnóstwo ofert oznaczonych właśnie tą nazwą. Jednak kiedy szuka wakacji na początku maja i widzi ofertę last minute na koniec czerwca, to coś mu tu nie gra… Bo Janusz doskonale wie, że last minute to oferty, które kupuje się najwcześniej 5 dni przed wyjazdem, przy czym im bliżej wyjazdu tym taniej.

A first?

First minute to z kolei oferty, które biura podróży proponują Januszowi z bardzo długim wyprzedzeniem, niekiedy nawet rocznym. Najczęściej pojawiają się na koniec sezonu lub na początku roku i dotyczą kolejnego lata.

Last minute – dla kogo?

Przede wszystkim to idealna opcja dla tych, którzy nie mogą zaplanować urlopu z dużym wyprzedzeniem lub po prostu nie lubią robić tak dalekosiężnych planów. Jednak trzeba pamiętać o tym, że jeśli mamy upatrzony konkretny hotel lub destynację, raczej powinniśmy last minute odpuścić. Oferty prawdopodobnie będą już przebrane i będziemy mieli bardzo ograniczony wybór.

Jeśli chcemy jechać na last minute musimy być przede wszystkim elastyczni. Zatem znajdujemy ofertę z wylotem jutro, dziś idziemy do szefa i mamy klepnięty urlop. Pakujemy się i jazda! Gorzej, jeśli mamy urlop np. od 1 do 7 września i w tym konkretnym terminie chcemy ustrzelić lasta np. na Zakynthos. Dlaczego gorzej? Bo może się okazać że wyloty i powroty na Zakynthos mamy tylko we wtorki i czwartki a 1 i 7 września to poniedziałki. Dlatego, jeśli już chcemy złapać lasta przy zaplanowanym urlopie warto by trwał on przynajmniej 10 dni, wtedy możemy bardziej poprzebierać. Last minute nie jest to też opcja dla osób chcących wyjechać w dużych grupach. Może pojawić się problem braku miejsc w hotelu lub w samolocie.

A dla kogo first minute?

To opcja dla potrafiących przewidzieć co będzie w przyszłym roku, czyli przede wszystkim dla tych z ustabilizowanym życiem prywatnym i zawodowym. Zaliczka to najczęściej tylko 5%, więc mamy czas, żeby spokojnie odkładać sobie kasiorkę na wyjazd. Plusem jest tutaj też fakt, że mamy ofert do wyboru do koloru. W dodatku możemy się z wyprzedzeniem przyszykować do wymarzonych wczasów. Przy okazji, biura podróży oferują nam mnóstwo rabatów i chwalą się najniższymi cenami ever. Zwykle faktycznie tak jest, oferty są naprawdę bardzo tanie, jednak zdarza się też, że kończy się tylko na chwaleniu jak było np. w przypadku Rainbow w tym roku, o czym możecie przeczytać w poście: Kiepski first minute od Rainbow.

Kupując first minute można by obawiać się plajty biura, bo w końcu przez blisko rok wiele może się wydarzyć. Jednak od tego macie Turystyczny Fundusz Gwarancyjny. Wiele biur oferuje też tzw. gwarancję najniższej ceny, czyli jeśli Wasza oferta kupiona na firście będzie tańsza na laście, biuro zwróci Wam różnicę w cenie. W praktyce nie ma tak dobrze. Okazuje się, że biura podróży mają swoje triki, aby Wam różnicy w cenie nie wypłacić. Jakie – możecie sprawdzić na: supermarket.blox.pl.

Last czy first minute – obojętnie, ale kiedy je kupić?

Po pierwsze jeśli chcecie jechać na wakacje w sezonie na last minute zbytnio nie liczcie. Najlepsze oferty tego typu znajdziecie przed i po sezonie, na kilka dni przed wyjazdem. A już w ogóle super lasty co roku pojawiają się zaraz po majówce. Janusz w tym roku w maju ustrzelił 3,5* hotel na Krecie za 9 stówek ze wszystkim. Fajne oferty można też ustrzelić pod koniec września i na początku października, tak jak ma to miejsce w tej chwili –  na bieżąco wrzucane do sekcji Janusz poleca.

Z kolei first minute najlepiej kupować od razu kiedy się pojawią. Macie wtedy największy wybór to ceny są absolutnie najniższe, bo niektóre biura stosują taką strategię, że po każdej rezerwacji cena idzie w górę. Janusz przekonał się o tym w tym roku przy rezerwacji firstów z Tui.  Najczęściej firsty pojawiają się w styczniu. Jednak w tym roku biura zaczęły je wypuszczać już we wrześniu, dlatego trzeba cały czas mieć się na baczności! W sekcji Janusz poleca znajdziecie również oferty first minute – sprawdzajcie!

Czyli w końcu last czy first minute?

Kto co woli! Musicie przeanalizować swoje własne za i przeciw! Zarówno w ofertach last i jak i first minute można ustrzelić fajne wczasy w dobrej cenie. W first minute na przyszły rok wycieczkę do naprawdę porządnego czterogwiazdkowego hotelu do Grecji można było kupić za 1400 – 1500 zł, przy czym wybór był bardzo duży. Oczywiście all inclusive i nie w sezonie, ale zaraz przed lub po. Jeśli pogrzebało się dokładniej, można było wyhaczyć hita za 1200 – 1300 zł. Dobra cena? Bardzo. Jednak tegoroczne majowe i czerwcowe lasty były jeszcze lepsze. Hotele tej samej kategorii pojawiały się w zaskakująco niskich cenach, bo często nawet poniżej 1000 zł. Podobnie dzieje się teraz z ofertami posezonowymi.

Jeszcze do niedawna, Janusz mając do wyboru last czy first minute najczęściej wybierał firsty, bo to pewniaki i to tanie. Jednak nawet on nie był w stanie przewidzieć niespodziewanych spadków cen. Dlatego zawsze zostawiał sobie jakiś urlop w zanadrzu na taką ewentualność.

Jednak po przeanalizowaniu sytuacji na rynku w tym roku, Janusz zdradzi Wam tylko, że w przyszłym roku planuje wziąć 10-12 dni urlopu w ciemno zaraz po majówce, a potem pod koniec września i czekać ze spakowanymi walizkami do ostatniej chwili. Co można ustrzelić? Oto screeny z ofert z ostatnich dni:

  • Zakynthos: 767 zł/os, 7 dni, all inclusive, wszystko w cenie.
Zakynthos, 7 dni, all inclusive, wszystko w cenie.
www.r.pl
  • Rodos: 831 zł/os, 8dni, all inclusive, wszystko w cenie.
Rodos 8dni, all inclusive, wszystko w cenie.
www.r.pl
  • Korfu: 988 zł/os, 8dni, all inclusive, wszystko w cenie.
Korfu 8dni, all inclusive, wszystko w cenie.
www.r.pl
  • Wyspy Zielonego Przylądka: 1999 zł/os, 8dni, all inclusive, wszystko w cenie.
Wyspy Zielonego Przylądka 8dni, all inclusive, wszystko w cenie.
www.itaka.pl
  • Madagaskar: 3399 zł/os, 8dni, all inclusive, wszystko w cenie.
Madagaskar 8dni, all inclusive, wszystko w cenie.
www.itaka.pl

Podsumowując – last czy first minute? Jeśli chcecie jechać totalnie po januszowemu, czyli najważniejsza jest dla Was cena – wybierzcie last minute poza sezonem i czekajcie do ostatniej chwili. Z kolei jeśli chcecie zaplanować urlop w konkretnym okresie i destynacji szukajcie w first minute, kiedy tylko się pojawi.

A Wy co wybieracie? Last czy first minute? Dajcie znać w komentarzach!

Dołączcie także, do naszego fanpage’a na facebooku, aby być na bieżąco z najnowszymi wpisami.

Last czy first minute? Oto jest pytanie!
Ocena: 5 z: 1

10 Comments

  1. Jako wolny strzelec zdecydowanie wolę last minute. Wydaje mi się jednak, że gdybym miał rodzinę, jakieś zobowiązania itd., częściej korzystałbym z drugiego wariantu 😉
    A może to zbyt staroświeckie i sztywne podejście, hmmm…

    Reply
  2. Nigdy nie korzystałam ani z ofert last ani first minute bo nigdy też nie rezerwowałam wyjazdu w biurze 😉 Poza tym trudno byłoby mi wybrać między jednym, a drugim bo jeśli chodzi o planowanie urlopu to jesteśmy gdzieś pomiędzy. Nie możemy ani zaplanować nic z rocznym wyprzedzeniem, ani nie możemy czekać do ostatniej chwili na dobrego lasta… Zdarza nam się rezerwować bilety lotnicze na tydzień przed wylotem jeśli trafimy na dobrą cenę, ale są to raczej wypady weekendowe. Zazdroszczę jednak tym którzy mogą załapać się na lasta! Duża oszczędność przy takim wyjeździe. Widzę, że sama upolowałaś świetne oferty 🙂

    Reply

Dodaj komentarz